ARTYKUŁY DAMSKO-MĘSKIE

10 grzechów kobiet mieszkających ze swoim facetem

tinuta-business-casuall-si-eleganta

I nie mam tu na myśli samego faktu mieszkania ze swym lubym, oczywiście.

Grzech 1. Chodzenie w „podomowych” ciuchach

Jestem kobietą, rozumiem to. Wygoda, luz, blues, te sprawy. Ale dziurawym, naciągniętym, znoszonym GACIOM i bluzkom już podziękujemy. Mężczyzna przychodzący po pracy do domu chce przywitać się ze swoją piękną kobietą, a nie kimś, kto może kiedyś nią był, ale po zamieszkaniu razem zamienił się w kanapową bułę, z chrupkiem we włosach i Nutellą wtartą w spodnie.

Grzech 2. Spanie w piżamie w misie

Ech, wiem, że niektóre są słodkie/ cute/ kawaii i w ogóle, ale nie chcesz chyba, żeby Twój facet miał poczucie, że leży w łóżku obok 12-letniej dziewczynki? Zostaw je na inne okazje – noc u rodziców, koleżanki, lub gdy nie będzie akurat nocował w mieszkaniu.

Grzech 3. Chodzenie w  tej piżamie cały dzień

Jeśli NAPRAWDĘ nie masz nic w życiu do roboty, to chociaż udawaj, że jest inaczej. Lub w końcu zrób coś ze swoim życiem, od razu wydasz się innym ciekawszym człowiekiem.

Grzech 4. Włosy związane w bułę na czole

Teraz mam krótkie włosy, ale pamiętam czasy donata na czubku głowy, bo był wygodny, prosty, do zrobienia w 10 sekund. Polecam na te przypadłość tzw. pixie cut. Lub trochę więcej twórczej weny i pobawienie się swoimi włosami – może poprzedzone miniwywiadem, „w której fryzurze mi Kochanie lepiej…”?

Grzech 5. Ograniczanie mu własnej przestrzeni

W szafie, w szufladach, na półkach również, ale bardziej mam na myśli taką… życiową przestrzeń. Nikt nie lubi, jak przez dłuższy czas się na nim wisi i głaska i całuje i pieści i ściska… facet, jak każda żyjąca istota, potrzebuje oddechu!

Grzech 6. Oczekiwanie, że będzie poświęcał ci każdą chwilę

Wykreśl mu chociaż 2 – 3 wspólne wieczoru z Twojego tygodniowego planu. W zdrowym związku znajduje się także czas dla samego sienie, swoje pasje, znajomych – nie zastąpisz mu tego, mimo usilnych starań.

Grzech 7. Czystki w jego rzeczach

Mama mi tak robiła. Sprzątała moje rzeczy, kładła na „swoje” miejsce, a później niczego nie mogłam znaleźć. Irytacja rosła i kłótnia gotowa! A wystarczy wszystko (np. ciuchy) ułożyć w jeden stos do samodzielnego sprzątnięcia. U mnie się sprawdza. ;)

Grzech 8. Męczenie go swoimi muzycznymi hitami

M. nie może znieść, kiedy słucham np. kawałka Mister D. Chleb… poziom cierpienia, jaki maluje się na jego twarzy, każe mi natychmiast interweniować. Ubolewam, ale nie zamierzam go katować. Wystarczy założyć słuchawki. Chyba dlatego, jakiś czas temu, dostałam jedne od niego na prezent… Ja w sumie też mu sprawiłam parę, bym nie musiała słuchać jego ulubionych „wrzeszczących” kawałków.

Grzech 9. Bombardowanie go telefonami  na piwie z kolegami

Jezu, wypije i wróci. Może ledwo, ale wróci. Trzeba tylko ewentualnie przypilnować, żeby miał w kieszeni drobne na taksę. My z M. mamy taką umowę, że z każdej imprezy wracamy taksówką, gdyż żyjemy w krainie kiboli i maczet.

Grzech 10. Próba dobrania się do jego fejsa lub maila pod jego nieobecność

Nie powiem, jest to kuszące. Mnie też nie raz ciągnie do jego tabletu lub telefonu. Ale później przypominam sobie o tym, jak ważne jest wzajemne zaufanie i jak bezsensowny jest związek, który go nie posiada. I odpuszczam. I parskam śmiechem pod nosem, że w ogóle przyszło mi coś tak idiotycznego do głowy…

 Apeluję do Was Kobiety małe i duże! Ogarnijcie się, a Wasz mężczyzna Wam za to podziękuję. Amen.

  • świetny tekst- zgodzę się chyba ze wszystkimi punktami. Czytając ostatni punkt uśmiechnęłam się do monitora, bo i ja mam bardzo często taką pokusę! :)

  • kusiło mnie, żeby dodać „domyśl się” do listy, ale stwierdziłam w końcu, że to grzech typowy dla prawie każdej kobiety, nie tylko tych mieszkających ze swoim facetem :)

  • kusiło mnie, żeby dodać „domyśl się” do listy, ale stwierdziłam w końcu, że to grzech typowy dla prawie każdej kobiety, nie tylko tych mieszkających ze swoim facetem :)

  • Pingback: 10 grzechów mężczyzn mieszkających ze swoją kobietą()

  • Pingback: 10 grzechów mężczyzn mieszkających ze swoją kobietą()

  • Iwona Gurdek

    O tak, Myster D. mało kto potrafi „znieść”, ale.. Jezu jak ja to kocham! :) Co do porad, postaram się zapamiętać na przyszłość, myślę, że się przydadzą.

    • Jeszcze nie puszczałam mu Tęczy, może wtedy doceni Chleb ;)

  • Iwona Gurdek

    O tak, Myster D. mało kto potrafi „znieść”, ale.. Jezu jak ja to kocham! :) Co do porad, postaram się zapamiętać na przyszłość, myślę, że się przydadzą.

    • Jeszcze nie puszczałam mu Tęczy, może wtedy doceni Chleb ;)

  • Podoba mi się to, że myślicie drogie Panie i swoich facetach w tych kategoriach. Piżamy bym nie demonizował ;).
    Mnie najbardziej irytują nie ujawnione oczekiwania.
    Pozdrawiam, Artur

    • Nie ujawnione oczekiwania = „domyśl się”, dobrze rozumiem? Ten grzech popełniają wszystkie kobiety, nie tylko mieszkające ze swoim mężczyzną pod jednym dachem ;) chociaż, jako kobieta, muszę powiedzieć, że czasem naprawdę mamy słuszność :D

      • Nie ujawnione oczekiwania dotyczą nie tylko kobiet. :) to coś głębszego i nie zawsze chodzi o jakąś drobną sprawę typu wyrzuć śmieci, czy opuść deskę. Poznając kogoś myślimy o kimś idealnym, królewicz na białym koniu, albo oddany kopciuszek. Oczekujemy, że jeśli druga osoba taka nie jest, to liczymy po cichu że kiedyś na pewno nią będzie.

        Mija miesiąc, rok, a tu nic. Narasta złość, kumulacja złych emocji i…
        .. resztę sami dopowiedzcie.

        Dlatego lepiej niczego nie oczekiwać, albo konkretnie komunikować swoje oczekiwania, nawet w tych drobnych sprawach.

        Pozdrawiam, Artur.

  • Podoba mi się to, że myślicie drogie Panie i swoich facetach w tych kategoriach. Piżamy bym nie demonizował ;).
    Mnie najbardziej irytują nie ujawnione oczekiwania.
    Pozdrawiam, Artur

    • Nie ujawnione oczekiwania = „domyśl się”, dobrze rozumiem? Ten grzech popełniają wszystkie kobiety, nie tylko mieszkające ze swoim mężczyzną pod jednym dachem ;) chociaż, jako kobieta, muszę powiedzieć, że czasem naprawdę mamy słuszność :D

      • Nie ujawnione oczekiwania dotyczą nie tylko kobiet. :) to coś głębszego i nie zawsze chodzi o jakąś drobną sprawę typu wyrzuć śmieci, czy opuść deskę. Poznając kogoś myślimy o kimś idealnym, królewicz na białym koniu, albo oddany kopciuszek. Oczekujemy, że jeśli druga osoba taka nie jest, to liczymy po cichu że kiedyś na pewno nią będzie.

        Mija miesiąc, rok, a tu nic. Narasta złość, kumulacja złych emocji i…
        .. resztę sami dopowiedzcie.

        Dlatego lepiej niczego nie oczekiwać, albo konkretnie komunikować swoje oczekiwania, nawet w tych drobnych sprawach.

        Pozdrawiam, Artur.

  • Punkt 1 i 2 są po prostu niemożliwe do zrealizowania:). Szczególnie w zimie nie wyobrażam sobie pozbycia się mojej piżamy w misie:)))))). A w dresikach jest wygodniej niż w eleganckich spodniach, czy dżinsach, ale staram się żeby dresy były w miarę nowe, czyste i trendy;)

  • Punkt 1 i 2 są po prostu niemożliwe do zrealizowania:). Szczególnie w zimie nie wyobrażam sobie pozbycia się mojej piżamy w misie:)))))). A w dresikach jest wygodniej niż w eleganckich spodniach, czy dżinsach, ale staram się żeby dresy były w miarę nowe, czyste i trendy;)

  • Punkt 4 mnie rozbawił na maksa ;) No cóż….. U mnie panują głównie przestępstwa piżamowe ;) Ale, ale…. Czy będzie cdn. dotyczący panów? :)

    • Jeśli pytasz Aga o moje osobiste postanowienia, to tak, przede wszystkim zamierzam rozwinąć temat założenia sklepu internetowego. :)

      • Miałam na myśli to, czy będzie artykuł w stylu „10 grzechów mężczyzn mieszkających ze swoimi kobietami” hihihi To tak w ramach równowagi w przyrodzie ;)

        • Aaaaaa…. haha tak! zamierzam, ale mojemu M. nie podoba się za bardzo ten pomysł, bo twierdzi, że wszystkie grzechy wypiszę na jego przykładzie ;P jeszcze się waham, ale chyba go nie oszczędzę, zwłaszcza, że odwiedza mnie w miarę po równo kobiet i mężczyzn ;) niech wiedzą, a co!

        • przeczytałam planów -.-‚

  • Punkt 4 mnie rozbawił na maksa ;) No cóż….. U mnie panują głównie przestępstwa piżamowe ;) Ale, ale…. Czy będzie cdn. dotyczący panów? :)

    • Jeśli pytasz Aga o moje osobiste postanowienia, to tak, przede wszystkim zamierzam rozwinąć temat założenia sklepu internetowego. :)

      • Miałam na myśli to, czy będzie artykuł w stylu „10 grzechów mężczyzn mieszkających ze swoimi kobietami” hihihi To tak w ramach równowagi w przyrodzie ;)

        • Aaaaaa…. haha tak! zamierzam, ale mojemu M. nie podoba się za bardzo ten pomysł, bo twierdzi, że wszystkie grzechy wypiszę na jego przykładzie ;P jeszcze się waham, ale chyba go nie oszczędzę, zwłaszcza, że odwiedza mnie w miarę po równo kobiet i mężczyzn ;) niech wiedzą, a co!

        • przeczytałam planów -.-‚

  • Jeżeli chodzi o te domowe ciuchy to akurat nie widzę w tym problemu. W domu ma być wygodnie i nie trzeba chodzić w eleganckiej spódnicy, koszuli i butach na obcasach jak to jest pokazywane w serialach. Ja sobie nie wyobrażam sprzątać czy gotować obiadu w takim stroju, bo pewnie zaraz bym go czymś upaprała. Z resztą nie wyobrażam sobie też specjalnie przebierać się w ładne ubrania, bo mój mężczyzna wraca z pracy do domu. Dla mężczyzny mojego życia powinnam być tak samo piękna w dresach i potarganej koszulce, jak w eleganckiej sukience zakładaną na romantyczną kolację. Jednakże, jeżeli ktoś pracuje w domu to chodzenie cały czas w domowych ciuchach też nie jest okej. W godzinach pracy – taki codzienny strój, w którym można spokojnie wyjść na miasto, a potem i podczas ogarniania mieszkania – coś domowego. :)

    • Do mycia okien, czy gotowania również nie ubiorę obcasów, czy ołówkowej spódnicy ;) nie o taki strój mi chodziło – ma być wygodnie, ale schludnie i kobieco. Ja uwielbiam chodzić w dresie po domu, ale nie są to naciągnięte spodnie i dziurawa koszulka – tu jest ta różnica. Śmieszy mnie, gdy widzę kobiety na ekranie śmigające po mieszkaniu w 12cm szpilkach i wieczorowym makijażu. :P

      Wiadomo, że mężczyzna w każdym stroju kochać będzie (a przynajmniej powinien), pytanie tylko, czy chcę żeby widział mnie taką zaniedbaną i czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? :)

      I tak, ubranie „właściwych” ciuchów do pracy w domu jest bardzo wskazane – nie mieści mi się do końca w głowie, jak to działa, ale niewłaściwy ubiór w godzinach pracy może naprawdę obniżyć naszą produktywność.

    • szarri

      Nie no, nie szalejmy. Ja mojego męża kocham zawsze, ale ma takie koszulki czy spodnie, w których… no cóż, w innych kocham go po prostu bardziej :P „Domowe ciuchy” nie muszą być brzydkie, znoszone ani poplamione :) Wychodzę z założenia, że (poza typowymi piżamami) jeśli w czymś nie mogę wyskoczyć do sklepu po bułki, to nie nadaje się do noszenia nigdy, nawet po domu, chyba że w ekstremalnych sytuacjach typu remont.

  • Jeżeli chodzi o te domowe ciuchy to akurat nie widzę w tym problemu. W domu ma być wygodnie i nie trzeba chodzić w eleganckiej spódnicy, koszuli i butach na obcasach jak to jest pokazywane w serialach. Ja sobie nie wyobrażam sprzątać czy gotować obiadu w takim stroju, bo pewnie zaraz bym go czymś upaprała. Z resztą nie wyobrażam sobie też specjalnie przebierać się w ładne ubrania, bo mój mężczyzna wraca z pracy do domu. Dla mężczyzny mojego życia powinnam być tak samo piękna w dresach i potarganej koszulce, jak w eleganckiej sukience zakładaną na romantyczną kolację. Jednakże, jeżeli ktoś pracuje w domu to chodzenie cały czas w domowych ciuchach też nie jest okej. W godzinach pracy – taki codzienny strój, w którym można spokojnie wyjść na miasto, a potem i podczas ogarniania mieszkania – coś domowego. :)

    • Do mycia okien, czy gotowania również nie ubiorę obcasów, czy ołówkowej spódnicy ;) nie o taki strój mi chodziło – ma być wygodnie, ale schludnie i kobieco. Ja uwielbiam chodzić w dresie po domu, ale nie są to naciągnięte spodnie i dziurawa koszulka – tu jest ta różnica. Śmieszy mnie, gdy widzę kobiety na ekranie śmigające po mieszkaniu w 12cm szpilkach i wieczorowym makijażu. :P

      Wiadomo, że mężczyzna w każdym stroju kochać będzie (a przynajmniej powinien), pytanie tylko, czy chcę żeby widział mnie taką zaniedbaną i czy naprawdę nie da się z tym nic zrobić? :)

      I tak, ubranie „właściwych” ciuchów do pracy w domu jest bardzo wskazane – nie mieści mi się do końca w głowie, jak to działa, ale niewłaściwy ubiór w godzinach pracy może naprawdę obniżyć naszą produktywność.

    • szarri

      Nie no, nie szalejmy. Ja mojego męża kocham zawsze, ale ma takie koszulki czy spodnie, w których… no cóż, w innych kocham go po prostu bardziej :P „Domowe ciuchy” nie muszą być brzydkie, znoszone ani poplamione :) Wychodzę z założenia, że (poza typowymi piżamami) jeśli w czymś nie mogę wyskoczyć do sklepu po bułki, to nie nadaje się do noszenia nigdy, nawet po domu, chyba że w ekstremalnych sytuacjach typu remont.

  • 1-3+8 ;) ale ale, podomowe ciuchy przeszły selekcję i nawet one mogą być ładne, piżama w misie nie jest, ale w wielorybki i jest jego ulubioną, a całe dnie w pidżamie spędzamy czasem razem :P z 8 to staram się go katować tylko tą muzyką, którą jest w stanie znieść a Beyonce leci tylko wtedy, gdy wychodzi z kumplami na piwo, więc punkt 9 odpada ;)
    z podanego rachunku sumienia więcej grzechów nie pamiętam, ale za to bardzo bym chciała, żeby w dni wolne od pracy wstawał z samiutkiego rana razem ze mną :D

    • ja przyznaję się do 1, 2 i czasami 5, gdy mam jakieś chwile słabości ;P ale pracuję nad nimi, bo wiem, jak strasznie irytujące to jest. Na szczęście szybko się opamiętuję. ;) A co do 1 i 2, ostatnio zrobiłam porządek w szafie, wyrzuciłam wszystkie brzydkie ciuchy i poluję na jakąś piękna koszulę nocną. :)